Ta strona internetowa używa ciasteczek.

Polacy za przemysłem stoczniowym

Aż 83 proc. Polaków uważa, że w Polsce powinien istnieć przemysł stoczniowy – wynika z najnowszego badania TNS OBOP przeprowadzonego w połowie maja br. na zlecenie Instytutu Globalizacji.

Blisko 100 proc. mieszkańców Polski Północnej jest zdania, że przemysł stoczniowy powinien nadal istnieć (województwo pomorskie – 97 proc., zachodniopomorskie – 90 proc.). Polacy są za przemysłem okrętowym niezależnie od wykształcenia (87 proc. osób z wykształceniem wyższym, 85 proc. ze średnim, 83 proc. z zasadniczym zawodowym). Tylko 2 proc. sądzi, że powinniśmy zlikwidować tę gałąź gospodarki. 15 proc. respondentów nie ma własnej opinii.

- Wyniki badań są dowodem na to, że Polacy są świadomi i dumni z roli, jaką stocznie odgrywają w gospodarce – komentuje dr Tomasz Teluk, dyrektor Instytutu Globalizacji. – Przemysł stoczniowy ma absolutnie strategiczne znaczenie dla naszego kraju ze względu na swój potencjał innowacyjności – dodaje Tomasz Teluk. Zgodnie z rządową Strategią dla sektora stoczniowego (morskie stocznie produkcyjne) w Polsce w latach 2006-2010, przemysł okrętowy jest dźwignią do zwiększania konkurencyjności polskiej gospodarki jak również do realizacji założeń makroekonomicznych Unii Europejskiej zapisanych w Strategii Lizbońskiej z 2000 roku. Jest to sektor o największych możliwościach eksportowych w krajowym przemyśle. Ponad 90 proc. tej produkcji sprzedawane jest na rynkach zagranicznych, co powoduje, że stocznie mają pozytywny wpływ na bilans płatniczy kraju. W 2006 roku morskie stocznie produkcyjne wypracowały łącznie przychód ze sprzedaży wysokości 962,47 mln USD.

W ubiegłym roku stocznie zbudowały 24 statki o łącznej nośności 627,2 tys. ton. W Polsce buduje się kontenerowce, samochodowce, chemikaliowce i statki wielozadaniowe, które są bardzo zaawansowane technicznie. Dlatego też światowi armatorzy kupują je chętniej niż tańsze jednostki azjatyckie. Kontrahenci doceniają szczególnie jakość wykonania i wysoki poziom technologiczny polskich statków.

Jednocześnie 68 proc. Polaków uważa, że Stocznia Gdynia – największa stocznia w kraju – powinna być jak najszybciej sprywatyzowana. Przeciwnego zdania jest tylko 4 proc. ankietowanych. 28 proc. respondentów nie ma opinii na ten temat.

Wyniki badania potwierdzają, że Polacy są świadomi, że prywatyzacja Stoczni Gdynia oznacza koniec dofinansowywania zakładu z ich pieniędzy – mówi Tomasz Teluk. W opinii Tomasza Teluka Stocznia Gdynia powinna jak najszybciej stać się prywatnym przedsiębiorstwem, ponieważ jest to jedyna szansa na rozwój oraz szansa na skorzystanie z wyjątkowej koniunktury na globalnym rynku okrętowym.

Za prywatyzacją Stoczni Gdynia Polacy opowiadają się niezależnie od swojego wykształcenia (76 proc. respondentów z wyższym wykształceniem, 71 proc. ze średnim, 64 proc. z zasadniczym i zawodowym). Na pozytywną opinię respondentów nie wpływają też uwarunkowania społeczno-zawodowe (79 proc. kierownicy/ specjaliści, 76 proc. rolnicy, 74 proc. robotnicy, 71 proc. prywatni przedsiębiorcy).

Zgodnie z harmonogramem uzgodnionym pomiędzy Komisją Europejską a Rządem RP wszystkie polskie stocznie mają być sprywatyzowane w 2007 roku. W przeciwnym wypadku Bruksela zażąda od Polski zwrotu pomocy publicznej, co jest równoznaczne z upadłością przemysłu okrętowego.

Z kwietniowego raportu Instytutu Globalizacji dotyczącego przyszłości polskiego przemysłu stoczniowego wynika, że koszty jego upadłości mogą sięgnąć co najmniej 10 mld złotych. Raport dostępny jest pod adresem: www.globalizacja.org/pr-globalizacja_org-2007-05-28_raport.zip.

Informacja prasowa (PDF)