Ta strona internetowa używa ciasteczek.

Brazylia i Tajlandia dążą do zniesienia własności intelektualnej w medycynie

Podczas rozpoczynającego się dziś w Genewie szczytu Światowej Organizacji Zdrowia, politycy z Brazylii zaproponują, aby dostęp do nowych leków nie był ograniczany prawami własności intelektualnej.

W dn. 5-10 listopada w Genewie zbierze się Międzynarodowa Grupa Robocza ds. Zdrowia Publicznego, Innowacji i Własności Intelektualnej, działająca pod auspicjami Światowej Organizacji Zdrowia.

Rewolucyjne w kwestii własności intelektualnej stanowisko Brazylii postuluje, że „promocja innowacji i transferu technologii jest prawem każdego kraju i nie może być ograniczana prawami własności intelektualnej”. W praktyce oznacza to dążenie do sytuacji, gdzie każdy kraj rozwijający się będzie mógł ominąć ponoszenie opłat licencyjnych powołując się na tzw. „przymusowe licencjonowanie”: wywłaszczanie legalnych właścicieli patentów na rzecz wskazanych przedsiębiorstw państwowych, bądź powiązanych z politykami.

Brazylia zamierza pójść w ślady Tajlandii, gdzie wojskowa junta na przełomie 2006 i 2007 r. wywłaszczyła kilka firm z Europy i Stanów Zjednoczonych i przekazała patenty państwowej firmie: Rządowej Organizacji Farmaceutycznej. Brazylia zapowiada, że zamierza stosować „przymusowe licencje” w stosunku do leków, które zostaną uznane za zbyt drogie dla pacjentów.

Żaden kraj nie zbuduje nowoczesnego przemysłu bez ochrony własności intelektualnej – podkreśla dr Tomasz Teluk, dyrektor Instytutu Globalizacji, wolnorynkowego instytutu spraw publicznych. – Dzięki ochronie wynalazczości w ciągu ostatnich 40 lat, wiele wydawałoby się, nieuleczalnych chorób zostało pokonanych – dodaje.

Stanowisko Brazylii jest nieoficjalnie popierane przez inne kraje rozwijające się, takie jak Indie i Chiny, a także przez skrajnie lewicowych polityków z Parlamentu Europejskiego: komunistów, socjalistów i zielonych. Carl Schlyter, z europejskiej Partii Zielonych, posunął się nawet do poparcia działań autorytarnego reżimu Tajlandii.

Rewolucja przeciwko własności intelektualnej może jednak okazać się zabójcza nie tylko dla pacjentów, ale także dla całego przemysłu innowacyjnego.

W krajach, gdzie łamane są prawa własności intelektualnej, nie zainwestuje żadna nowoczesna firma, nie mając pewności, że jej wynalazki nie zostaną natychmiast skopiowane – tłumaczy Tomasz Teluk. – Na takiej polityce ucierpią pacjenci, bowiem zmniejszy się ilość innowacyjnych preparatów, które będą trafiały na rynek – dodaje.

Przemysł farmaceutyczny, jest najbardziej innowacyjnym sektorem gospodarki, gdzie na badania i rozwój przeznacza się blisko 15 proc. wpływów ze sprzedaży. Inwestycje badawczo-rozwojowe w farmacji i biotechnologii to aż 1/5 wszystkich inwestycji naukowych w Europie. Sektor zatrudnia ponad 640 tys. wysokowykwalifikowanych specjalistów, z czego 30 tys. w Polsce.

Polska jako kraj UE powinna wspierać ochronę wynalazczości. Nie jesteśmy w stanie konkurować z Indiami czy Chinami, obniżając koszty pracy, posyłając dzieci do fabryk – wyjaśnia Tomasz Teluk. – Możemy natomiast domagać się respektowania praw własności – dodaje.

Dlatego europejskie instytuty spraw publicznych: Instytut Globalizacji, Stowarzyszenie Pacjentów Primum non nocere, European Enterprise Institute z Brukseli wystosowały petycję do Światowej Organizacji Zdrowia, aby nie wprowadzać przymusu do obecnych zasad transferu technologii i wiedzy, tak mozolnie wypracowanych przez społeczność międzynarodową.

Petycję poparli także politycy m.in. poseł Andrzej Sośnierz z PiS oraz senator Andrzej Misiołek z PO.

Treść petycji (PDF)

Informacja prasowa (PDF)